NA TALERZU

KATANIA SUBIEKTYWNIE – CO warto ZJEŚĆ, CO trzeba ZOBACZYĆ!

Posted on
Podróżowanie w czasach pandemii nie jest łatwe, gdyż ciągle występuje ryzyko zamknięcia danego kraju czy pewne ograniczenia na miejscu. Jednak nie jest niemożliwe, a momentami nawet nie zauważa się tego, że coś jest inaczej niż było. Po dwóch odwołanych lotach do Włoch, wreszcie kiedy sytuacja stała się lepsza, spontanicznie kupiliśmy bilety do Catanii na Sycylii, by przez weekend odetchnąć włoskich powietrzem i zakosztować tamtejszej kuchni.

(więcej…)

FOTOGRAFIA KULINARNA

ŚWIATŁO SZTUCZNE W FOTOGRAFII KULINARNEJ – POTRZEBNE CZY NIE?

Posted on
Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

Kiedy zaczynałam swoją przygodę z fotografią kulinarną wydawało mi się, że zawód ten wymaga bardzo drogiego sprzętu, całego studia z lampami i innym sprzętem – takie to było dla mnie techniczne, przerażające i skomplikowane. Na szczęście moje wyobrażenie miało niewiele wspólnego z rzeczywistością i przekonałam się, że dobre zdjęcia to: odpowiednia wiedza, dobre światło i pomysłowość. Na dodatek cały proces powstawania pięknych kadrów może odbywać się w domu, w ogrodzie czy gdziekolwiek chcemy!

Sama przez kilka lat fotografowałam w małym pokoju, potem przeniosłam się do kuchni i zobaczyłam, że jakaś ogromna przestrzeń wcale nie jest mi potrzebna. Długo też korzystałam tylko ze światła naturalnego – bo jest nieprzewidywalne, piękne, tak bardzo zmienne. Oswoiłam je, poznałam ale … no właśnie! Nie zawsze mamy wolny dzień, by robić zdjęcia w naturalnym świetle, nie zawsze potrafimy sobie z nim poradzić bo np. przepala nam zdjęcie, a co kiedy mamy zlecenie do wykonania w określonym terminie a za oknem ciemno i ponuro? Na szczęście mamy narzędzia, które pozwolą nam rozwijać pasję czy wykonywać pracę w gorszych warunkach oświetleniowych!

Wielu kursantów pyta mnie czy warto kupić sobie zestaw oświetleniowy, a jeśli tak to jaki? W tym poście postaram się wam opowiedzieć na te pytania. Razem z marką Quadralite zapraszamy was na kulisy tworzenia zdjęć z Zestawem Led Tuber!

CHCE ZACZĄĆ KORZYSTAĆ ZE SZTUCZNEGO ŚWIATŁA – CO WYBRAĆ?

Jeśli jesteś osobą początkującą w fotografii lub do tej pory korzystałaś jedynie ze światła zza okna może czuć się nieco zagubiona w wyborze sprzętu. Doskonale to rozumiem. Natomiast sprawa jest prosta – dobry zestaw to taki, który da nam naturalne, miękkie, ładnie rozproszone światło.

Zestaw, z którego korzystam, czyli Led Tuber marki Quadralite to prosty w obsłudze i montażu komplet dwóch lamp na statywach. Ja nie jestem osobą techniczną, dlatego prostota obsługi tego sprzętu jest dla mnie absolutnie ważna! Do każdej lampy wkładamy energooszczędną żarówkę LED o bardzo naturalnym kolorze światła dziennego. Dzięki nim jestem w stanie uzyskać piękny, sielski klimat moich fotografii.

Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)
Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

I teraz element najważniejszy – parasolki. Światło żarówki samo w sobie jest bardzo ostre i sztuczne. Zadaniem parasolek jest rozproszenie i zmiękczenie źródła światła, by uzyskać piękny efekt.

Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

Na co jeszcze zwrócić uwagę przy doborze takiego sprzętu? Dla mnie istotne są jeszcze dwa czynniki: lekkość/mobilność (zestaw niewiele waży, mogę go łatwo zabrać w wygodnym pokrowcu) oraz żeby sprzęt nie zajmował wiele miejsca. Dwa statywy z parasolkami spokojnie mieszczą się w małym pokoju a ja mam komfort w tworzeniu stylizacji 😊

Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

JAK KORZYSTAĆ Z LAMP?

Zestaw dwóch lamp daje nam szerokie spektrum możliwości. Kąt padania światła i miejsce ustawienia lamp ma ogromne znaczenie dla efektu końcowego. Można wykorzystać światło boczne, tylne a nawet oba naraz!

Zdjęcie ze światłem bocznym (poniżej) jest bardziej delikatne, subtelne. Podkreśla kształt i strukturę produkty, który fotografujemy.

Światło tylne to zupełnie inna bajka – to mocne odblaski, duże cienie i świeżość bijąca ze zdjęcia spowodowana “poświatą” na drugim planie!

Dzięki sztucznemu oświetleniu możemy dowolnie operować światłem, bez względu na warunki i pogodę 🙂

KIEDY STOSOWAĆ ŚWIATŁO SZTUCZNE/DO CZEGO SIĘ PRZYDA?

Są osoby, które fotografują tylko przy takim rodzaju światła i tworzą boskie kadry! Także światło sztuczne śmiało można wykorzystywać do każdego typu zdjęć! Przyda się szczególnie:

– gdy nie masz czasu fotografować w ciągu dnia i zostają ci tylko nieco już ponure popołudnia

– kiedy światło naturalne cię trochę przerasta – raz mocno wpada promień przez okno, raz zachodzi, zmienia się koloryt – lampy dają jednolite, rozproszone światło w jednym odcieniu

– w zimie i na jesień – kiedy ciemno zaczyna się robić o 15 a większość dnia jest ponura – lampy zdecydowanie ułatwią nam życie!

– w fotografii dark mood: jeśli chcesz stworzyć ciemne zdjęcie a oświetlić np. tylko fragment kadru to lampy ułatwią ci zadanie bo możesz ustawić źródło światła w dowolnym miejscu i uzyskać wymarzony efekt!

– kiedy zaczynasz zajmować się fotografią zawodowo (czasem zdarza się zlecenie na już, albo sesja schodzi ci dłużej niż przypuszczałaś – warto się zabezpieczyć przed sytuacją, w której nie jesteś w stanie dokończyć zdjęć, bo „kończy się światło”)

Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)
Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

Jak widać, nie taki diabeł straszny a tego typu sprzęt nie jest zarezerwowany tylko dla profesjonalistów! Z powodu przystępnej ceny i łatwości użytkowania śmiało można go wykorzystywać w domowych warunkach i na szybko stworzyć mini studio fotograficzne, a potem zwinąć lampy do pokrowca i “wrócić” z powrotem do swojego mieszkania 😊

 

FOTOGRAFIA KULINARNA

JAK POZYSKAĆ I ZATRZYMAĆ PRZY SOBIE KLIENTÓW W BRANŻY FOTO I NIE TYLKO – 10 SKUTECZNYCH RAD!

Posted on
Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

Myślisz o założeniu własnej firmy albo już ją masz, ale klientów jest jak na lekarstwo? Robisz piękne rzeczy lub jesteś specjalistą w danej dziedzinie jednak ludzie do ciebie nie trafiają? Jest to normalne zjawisko, z którym boryka się większość, szczególnie młodych firm. Jednak nawet przy niewielkim budżecie na początku działalności można się wybić i dotrzeć do ludzi, którzy skorzystają z oferowanych przez ciebie usług. Oto kilka porad, które zebrałam na podstawie naszych własnych doświadczeń i dwóch różnych biznesów, które prowadzimy razem z mężem oraz licznych szkoleń, na których byliśmy.

To o czym wam teraz powiem nie jest kilkuletnim doświadczeniem właścicielki ze świetnie prosperującą firmą, lecz osoby, która swoją działalność prowadzi stosunkowo krótki (1,5 roku) a mimo, to trafia do ludzi i z każdym miesiącem widzi coraz większy progres. Myślę, że wiele osób jest na tym etapie co ja dlatego dzielę się z wami tym, co u nas świetnie się sprawdza. Pamiętaj, że każda branża ma swoją specyfikę, a każdy biznes jest inny, co warto wziąć pod uwagę. Zobacz na naszym przykładzie: w działalności mojego męża trenera personalnego mamy do czynienia z powtarzalnością – raz pozyskany klient może korzystać z pomocy trenera przez wiele lat i korzystać z różnych oferowanych przez niego usług regularnie (treningi personalne, plany treningowe, diety, masaże itp.). U mnie sytuacja jest nieco inna – w branży szkoleniowej jaką się zajmuję zazwyczaj ktoś korzysta z kursu raz, więc moja działalność nie jest powtarzalna (do momentu aż nie pojawi się w ofercie więcej usług). Dlatego zebrane przeze mnie rady pokazuję na przykładzie tych dwóch rodzajów usług, by były przydatne dla każdego. Zaczynamy!

POKAŻ SIĘ!

Niby taki banał, ale wiele firm upada po pierwszym roku swojej działalności bo nie wychodzą do klienta. Pamiętaj! Klient nie przyjdzie do ciebie jeśli ty sam nie zaproponujesz mu swojej oferty. Dlaczego? Bo prawdopodobnie nie ma pojęcia o twoim istnieniu. Zacznij od kilku darmowych rzeczy, które sprawią, że ludzie wokół będą wiedzieli czym się zajmujesz. Nawet jeśli sami nie potrzebują twojej usługi, to może chociaż szepną słówko znajomym.

– daj znać czym się zajmujesz, jaką masz firmę i sprecyzuj swoje usługi na blogu, Fb, Insta i gdzie tylko masz możliwość

– poproś znajomych o udostępnianie

– puść informację wśród przyjaciół, rodziny

2. REKLAMUJ SIĘ!

To również pokazywanie się ale tu nie docierasz do wszystkich ale do twoich potencjalnych klientów. Jak można zdobywać klientów? Są trzy drogi:

– polecenia (reklama szeptana jest najlepsza na świecie, ale polecenia musisz sobie wypracować. Jeśli nie masz jeszcze czym się pochwalić, nie masz klientów – zerknij poniżej)

– kontakt bezpośredni (zadzwoń lub idź tam gdzie możesz spotkać osoby zainteresowane – ja osobiście unikałam pisania maili, bo one giną w czeluściach innych wiadomości – np. kiedy prowadziłam zajęcia w przedszkolach rozmawiałam bezpośrednio z dyrekcją, nauczycielami)

– kontakt pośredni (docieranie do klientów poprzez jakąś formę reklamy)

Pewnie nie raz na ulicy dostałeś ulotkę z ofertą czegoś i od razu wyrzucałeś ją do kosza. Szczerze uważam, że w XXI taka forma reklamy to przeżytek i pieniądze wyrzucane w błoto. Pomyśl o tym w ten sposób : chcesz rozreklamować np. kursy fotografii czy usługi trenera. Czy każdy skorzysta z takiej usługi? Absolutnie nie. A ulotka trafia do przypadkowo napotkanych osób: do młodzieży, osób starszych czy ludzi, których te dziedziny kompletnie nie interesują lub nie mają pieniędzy czy po prostu ochoty na nie. Ty poniosłeś koszty druku i zatrudnienia osoby, która je rozda, a większość z nich i tak nie przyniesie żadnego efektu.

Ja stosuje jedyną formę reklamy – w social mediach. Dlaczego? Bo docieram z moją usługą nie do kogokolwiek, ale do osób, które mogą się zainteresować moją usługą. Zawsze robię to przez menagera reklam i bardzo dokładnie precyzuję moją grupę docelową. Wybieram osoby w pewnym zakresie wiekowym (patrzę po statystykach strony i FB kto mnie obserwuje), płeć, zainteresowania, miejsce, w którym mieszkają itp. Skąd wiem jakie dane wpisać? Najpierw robię tzw. AVATAR KLIENTA.

Jest to taki opis twojego potencjalnego klienta – spróbuj go sobie wyobrazić, jego potrzeby, jego zainteresowania, styl życia. Początkowo możesz tworzyć to „na czuja” lub na podstawie obserwacji, osób, które lubią twoje konto w mediach społecznościowych. Później to takich osób puszczasz reklamę – jeśli zadziała i będzie odzew to znaczy, że idziesz w dobrym kierunku, jeśli nie szukasz dalej.

PRZYKŁAD: jesteś fotografem z Warszawy i robisz sesje noworodkowe.

Kim będzie twój klient: kobieta w ciąży lub tuż po porodzie, wiek ok 25 – 35 lat, Warszawa i okolice, lubiące fotografie, pracująca, którą stać na takie dodatkowe wydatki itp.

Pamiętaj, że twoim celem nie jest docieranie do wszystkich, nie wciskaj swoich produktów i usług osobom, które ich nie potrzebują, tylko pokaż się tym, którzy ich szukają.

PRZYKŁAD: masz do sprzedania buty do biegania za 1000 zł. Gdy pójdziesz z nimi na plac targowy – nie kupi ich nikt, choćbyś nie wiem jak je zachwalał. Jeśli za pomocą reklamy dotrzesz do osób, które się fascynują bieganiem, cenią sobie jakość i komfort, być może lubią rzeczy drogie i markowe – bez problemu znajdziesz kupca.

3. STWÓRZ PORTFOLIO

W przypadku fotografa sprawa jest oczywista – buduj na blogu, na FB czy IG galerię swoich prac. Często fotografowie zaczynają od darmowych sesji, by to portfolio stworzyć. Jeśli jednak zajmujesz się inną branżą również pokazuj efekty swojej pracy:

– trener czy dietetyk pokazuje efekty metamorfoz swoich klientów

– nauczyciel fotografii : efekty nauki kursanta

– robisz meble, wizytówki, paznokcie czy cokolwiek innego – chwal się tym przed ludźmi!

4. DAJ LUDZIOM COŚ OD SIEBIE

Nie bez powodu mówi się, że im więcej dasz, tym więcej otrzymasz. Ja w to mocno wierzę i wiem, że jeśli nastawiamy się tylko na finansowe zyski to możemy się trochę przeliczyć. Jest to istotne szczególnie z branży usług, głównie tych kosztownych. Dlaczego ktoś ma wydać kilkaset czy kilka tysięcy złotych na usługę skoro cię nie zna, nie wie jak pracujesz, czy masz efekty itp. Warto pokazywać się ludziom i dać im coś co pozwoli im cię bliżej poznać. Co możesz dać?

– dawkę darmowej wiedzy: w postaci newslettera, postów na blogu, filmików/poradników (na przykładzie pracy trenera: można wrzucać filmiki instruktażowe jak poprawnie ćwiczyć

– dziel się ciekawymi treściami/ciekawostkami ze swojej branży

– twórz fajne, lekkie posty, w których pokażesz klientowi wartość swojej usługi (np. post dlaczego warto zrobić sesję rodzinną?)

W naszej pracy ten element świetnie się sprawdza. Kamil obala mity, że praca trenera to tylko liczenie powtórzeń, pokazuje, że prawidłowa technika jest podstawą dobrego treningu, a w moim przypadku największą rolę odgrywają fotoczwartki, podczas których daje ludziom darmową wiedzę z zakresu fotografii i dodatkowo pokazuję w jakim sposób uczę, co daje obraz tego jak wyglądają warsztaty.

5. WYRÓŻNIJ SIĘ!

W czasach tak ogromnej konkurencji, kiedy każdy bez wychodzenia domu może założyć firmę i sprzedawać swoje produkty i usługi konieczne jest znalezienie czegoś, co wyróżni cię spośród innych. Warto poznać swoją konkurencję, ale nie po to by kopiować, lecz by NIE robić tego co inni. Nawet w bardzo popularnej branży możesz znaleźć swoją niszą i swój wyjątkowy sposób na prowadzenie działalności.

PRZYKŁAD: ja prowadzę kursy z fotografii kulinarnej – charakteryzują się tym, że uczę jak fotografować w domowych warunkach. Drugim moim największym wyróżnikiem są fotoczwartki, czyli cotygodniowe, darmowe lekcje fotografii. To one stały się kamieniem milowym do rozwoju mojej firmy i każdy kojarzy je ze mną. Nawet gdybyś ktoś spróbował „skopiować” tą formę – i tak to już jest „moje” i kto mnie zna, będzie widział, że ja pierwsza wprowadziłam ten pomysł. I o to właśnie chodzi – znajdź swój jedyny i niepowtarzalny sposób na dotarcie do osób, daj im coś czego nie dostaną nigdzie indziej.

Drugim sposób na wyróżnienie się to wyspecjalizowanie z bardzo wąskiej branży. Mnóstwo osób zajmuje się fotografią kulinarną ale ta dziedzina jest tak szeroka, że każdy może robić coś innego – sesje dla magazynów, sesje komercyjne, pisanie książek, uczenie innych itp.

PRZYKŁADY: fryzjerka może stać się specjalistką np. głównie od blondów, trener może świetnie znać się na powrocie do formy po kontuzji, dietetyk może skupić się na pomocy osobom z chorobami tarczycy a fotograf może robić zdjęcia np. tylko psów.

Pamiętaj – jesteś od wszystkiego, to tak naprawdę od niczego.

6. INWESTUJ W SIEBIE!

O jednej rzeczy przekonałam się w przeciągu ostatnich kilku lat na pewno – IM WIĘCEJ WIESZ, TYM MNIEJ SIĘ BOISZ. Im masz więcej wiedzy, praktyki, więcej doświadczeń – tym łatwiej jest ci prowadzić firmę, śmiało sprzedajesz swoje usługi i masz mniej strachu i obaw by wyjść z tym do ludzi. Nigdy nie żałuj czasu i pieniędzy na szkolenia i swój własny rozwój tj. książki, ciekawe blogi, warsztaty, spotkania z inspirującymi ludźmi, podróże. Ja trzymam się jednej zasady: ZAWSZE UCZĘ SIĘ OD NAJLEPSZYCH Z DANEJ BRANŻY, od ludzi, którzy mają realne efekty i działają z pasją. Szkól się z zakresu:

– swojej branży

– mediów społecznościowych

– copywritingu

– wiedzy o ludziach/rozwoju osobistego

– budowania własnej marki/nazwiska (personal branding)

Oprócz tego, że dzięki specjalistycznej wiedzy czujesz się pewniej, to także twoje usługi są na coraz wyższym poziomie – dzięki temu śmiało możesz cenić się wyżej i podnosić ceny. Zawsze jednak cena musi iść w parze z jakością! Poza tym, jeśli pracujesz w branży szkoleniowej– jeśli ty się szkolisz to dajesz innym motywacje do tego samego!

7. INWESTUJ W FIRMĘ!

Nie wierzę w to, że można budować solidną firmę bez inwestycji czasu i pieniędzy. Jeśli na początku nie masz dużego budżetu – inwestuj swój czas, odkładaj każde zarobione pieniądze na to by zrobić coś, co wpłynie na jakość i rozwój działalności. Rób to stopniowo i z głową, nie sztuką jest wyłożyć kupę kasy, tylko inwestować mądrze. W co warto inwestować:

– budową strony www/dobrze działającego sklepu (chętniej ludzie kupią coś jeśli masz dobrze rozwinięty sklep, płatności online, strona się nie zacina itp.)

– reklamę w social mediach (małe kwoty na początek, by zyskać wprawę i nauczyć się)

– nowy sprzęt (jeśli nagrywasz materiały video, robisz foty – kup dobry aparat, telefon itp., jesteś trenerem – zainwestuj np. z dobre akcesoria do treningu, program do pisania diet, jesteś fryzjerem – kup dobre kosmetyki/farby)

8. TRZYMAJ CENĘ!

Pomyśl czy osoba, która skończyła kurs dietetyki online, nie ma doświadczenia, ma małą wiedzę, nie ponosi kosztów prowadzenia firmy itp. powinna na swoich usługach zarabiać tyle co doświadczony, wyszkolony dietetyk pracujący na własnej działalności. Moim zdaniem to nie byłoby sprawiedliwe. Ceń się! W końcu po to inwestujesz tylko lat i tyle pieniędzy żeby to się z czasem zaczęło „zwracać”, żeby praca była przyjemnością i dała ci życie na poziomie.

Zawsze znajdzie się ktoś, kto wykona usługę taniej. I zawsze jest szansa, że stracisz klienta. Wiem, że kiedy się zaczyna liczy się każdy klient – ale zastanów się czy warto się starać o każdego? Moim zdaniem najgorszym kierunkiem rozwoju jest obniżanie cen żeby zadowolić wszystkich. Nie tędy droga! Raz to zrobisz, to być może nigdy później nie uda ci się wejść na taki poziom cen na jakim ci zależy, bo przylgnie do ciebie łatka osoby „taniej”. Jeśli jesteś dobry w danej dziedzinie – szanuj swoją wiedze i doświadczenie i szukaj klientów, którzy to docenią. Koniec kropka. Inaczej stracisz szacunek do swojej pracy i pasję.

9. REALIZUJ CELE KLIENTA!

Nie byłoby twojej firmy gdyby nie twoi klienci. Słuchaj ich potrzeb, oczekiwań, daj mi to czego potrzebują a nie to co tobie się wydaje.

PRZYKŁAD: jeśli do trenera przychodzi klient i chce pozbyć się bólu pleców to nie dajesz mu ćwiczeń na bicepsy, kiedy mój kursant chce nauczyć się robić zdjęcia telefonem to nie zmuszam go do kupna aparatu, tylko dlatego, że ja robię tak owym zdjęcia.

Jesteś po to, by spełniać marzenia/oczekiwania/potrzeby twojego klienta – czasem warto schować ambicje do kieszeni.

10. MIEJ PASJĘ I BĄDŹ SOBĄ!

Ludzie czują każdy fałsz. Każda praca wykonywana tylko dla pieniędzy spowoduje, że się wypalisz. Nie zgadzam się z tym, że jak robisz to co lubisz to nigdy nie pracujesz. Pracujesz i to ciężko, ale z ogromną radością! Pracowałam w różnych branżach i mówię to z doświadczenia – jak znajdziesz swoją prawdziwą pasję, to przetrwasz każde trudy 😊

Azjatyckie smaki

ZUPA ORIENTALNA NA SZYBKO

Posted on

Zapraszam was na genialną zupę, która powstała zupełnie z przypadku. Miała być jarzynówka, ale zaczęłam dodawać kolejne przyprawy i tak stał się orient! Zupa była robiona trochę na oko, więc myślę, że część rzeczy możecie pominąć lub czymś je zastąpić. W końcu najlepsze rzeczy wychodzą kiedy robimy coś spontanicznie.

1 – 1.5 l bulionu
2 marchewki
łodyga selera naciowego
korzeń pietruszki
szklanka zielonej fasolki (mrożonej)
2 cebule
2 ząbki czosnku
ok 10 pieczarek + mała garść grzybów shiitake
2-3 garści makaronu – ryżowy lub wstążki
przyprawy:
2 liście laurowe
3 kulki ziela angielskiego
1 gwiazdka anyżu
laska cynamonu
2 pręciki szafranu
2-3 łyżki sosu sojowego
sól, pieprz
chili wedle uznania
łyżka miodu
ok 3 cm imbiru
łyżeczka majeranku
łyżeczka kaffiru (liście limonki)
łyżeczka kurkumy
sok z 1/3 cytryny
kilka łyżek oliwy
ok pół szklanki passaty pomidorowej
ok. 1/3 szklanki mleka kokosowego
świeża kolendra do podania

Do garnka wlewamy oliwę, na rozgrzany olej wrzucamy warzywa pokrojone w kostkę, wszystkie przyprawy i całość podsmażamy ok 5 minut. Zalewamy bulionem, gotujemy aż warzywa zmiękną. Pod koniec dodajemy sok z cytryny, miód i sos sojowy oraz passatę i mleko kokosowe. Makaron gotujemy osobno, podajemy z gorącą zupą i świeżą kolendrą.






Boże Narodzenie

PIERNIKI NA CHOINKĘ I MAGICZNY DOMEK

Posted on

Od czasu poznania mojego męża wspólnie kupujemy co roku żywą choinkę. Kilka lat temu trochę późno się za to zabraliśmy i nigdzie nie mogliśmy już dostać ładnego, niezbyt dużego drzewka. Ale Kamil honorowo zaczął poszukiwania na własną rękę. I wyobraźcie sobie, że znalazł choinkę i przywiózł mi ją. Jednak okazało się, że jest dużo większa niż się wydawało. Po rozwinięciu jej z folii okazała się wyższa niż mój pokój, zajmowała większość przestrzeni w nim i na dodatek była cała w śniegu, który momentalnie zaczął topnieć i zalewać mi parkiet litrami wody. Później przez całe święta nie mogłam się dostać do szafy, bo choinka ją zagradzała – w końcu zajęła pół pokoju. Takie to mieliśmy świąteczne przygody, ale co jak co – Kamil okazał się bohaterem świąt! Dzięki temu co roku nie mogę doczekać się aż wybierzemy drzewko, a ja tradycyjnie piekę i zdobię pierniki. Zapraszam was po przepis na nie oraz do zrobienia pięknego domku! Szablon do pobrania znajdziecie poniżej 🙂

Ciasto

170 g masła

400 g miodu 

200 g cukru

2 łyżki przyprawy do piernika

2 jaja

1 kg mąki pszennej

lukier

2 białka

500 g cukru pudru

Wykonanie:

  1. Masło, miód i cukier zagotowujemy w garnuszku, studzimy.
  2. Mąkę mieszamy z jajami, przyprawą i stopniowo dolewamy resztę roztopionych składników.
  3. Zagniatamy ciasto, wałkujemy na placek ok 3 mm i wykrawamy pierniki i pieczemy ok 10 minut w 180 st. (ciasto nie wymaga wcześniejszego chłodzenia).
  4. Białka jaj ubijamy na pianę, dodajemy cukier puder i całość ubijamy ok 5 minut.
  5. Gotowe ciasto dekorujemy lukrem i posypkami.

Tutorial jak zrobić piernikowy domek z oknami znajdziecie tu: https://www.instagram.com/p/B5vYGiSl2pE/

FOTOGRAFIA KULINARNA

WARSZTATY FOTOGRAFII I STYLIZACJI KULINARNEJ W WARSZAWIE – FOTORELACJA!

Posted on

Stylizacja jedzenia to nie tylko układanie spójnej kompozycji, dobieranie barw i dodatków. To także budowanie nastroju, który ma przenieść odbiorcę fotografii w świat, który chcemy stworzyć np. domek na wsi, warzywny targ czy jakieś egzotyczne miejsce. Podczas październikowych warsztatów uczestnicy poznali podstawy fotografii, nauczyli się pracy ze światłem oraz zasad łączenia barw i dobierania niezbędnych akcesoriów. Wszystko po to, by zadziała się magia! Wspólnymi siłami stworzyliśmy kompozycje, które rozbudzają apetyt i wyobraźnię.

Wydarzenie odbyło się pod patronatem wielu wspaniałych polskich firm, które dostarczyły nam produkty i naczynia do zdjęć.

M2K Pracowania Ceramiczna – piękne, ręcznie robione talerze
Drewnoczas – rustykalne deski
Pasieka Fujarskich – miody i upominki dla uczestników
BioBazar Warszawa – ekologiczne owoce i warzywa
Lukullus Warszawa – słodkości i wypieki

Nam pozostało “jedynie” na podstawie zdobytej wiedzy uporządkować te wszystkie rzeczy, by stworzyć niezwykłe fotografie. Zobaczcie jak nam wyszło!

Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)
Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)
Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)
Praca nad rustykalną, czekoladową fotografią w stylu dark.
Dziewczyny stworzyły jesienną stylizację do czekoladowego tortu 😉
Rustykalna chałka przywołujące wspomnienia z dzieciństwa!
Trochę słodkiej egzotyki!
Niczym na warzywnym targu 🙂

Zobaczcie też, co o kursie sądzą jego uczestnicy 🙂

NA TALERZU

Szybki sernik ze śliwkami

Posted on

Witajcie w pierwszy dzień jesieni!

Aż trudno uwierzyć, że lato już minęło. Ja na szczęście kocham jesień – jej barwy, klimat, herbatę z imbirem i ciasta z ostatnimi owocami. Zachęcam was do korzystania ze śliwek póki jeszcze są – z sernikiem tworzą poezję!

Składniki:

1 kg mielonego twarogu

2 opakowania budyniu waniliowego bez cukru

ok 8 łyżek erytrytolu

5 jaj

śliwki

cynamon

Wykonanie:

Białka oddzielamy od żółtek. Ubijamy je na sztywną pianę. Do żółtek dodajemy słodzik, budyń i twaróg – całość mieszamy. Do masy serowej dodajemy pianę, delikatnie mieszamy szpatułką. Na wierzch kładziemy połówki śliwek obtoczone w cynamonie i opcjonalnie odrobinie cukru. Sernik wlewamy do formy wyłożonej papierem, pieczemy ok 50 minut w 180 st to suchego patyczka.

ENJOY YOUR LIFE

GDZIE WARTO ZJEŚĆ WE LWOWIE – MIEJSCA GODNE POLECENIA!

Posted on

Lwów ma dwie ogromne kulinarne zalety – trudno w nim o kebaby i inne byle jakie fast foody, bo króluje tradycyjne jedzenie, po drugie – większość knajp ma swój niepowtarzalny styl, świetny design i stworzone są z pewną „historią w tle” a to jest absolutnie genialne! Każde miejsce zaskakuje, do kultowych miejsc ciężko jest wejść bo mnóstwo ludzi czeka w kolejce. Tak było w przypadku najsłynniejszej we Lwowie restauracji Baczyński – chcieliśmy zjeść tam śniadanie, ale musielibyśmy stać w kolejce ok 2 h, więc zostawiliśmy to miejsce na kolejną wycieczkę. Pokażę wam za to knajpki, w których warto coś zjeść i wypić! Zaczynamy!

CUKOR

Będąc we Lwowie koniecznie idźcie tam na śniadanie! Cukor to tak miłe miejsce, że naprawdę nie chce się stamtąd wychodzić! Zaplanowaliśmy w nim poranek i dotarliśmy ok 9 zaraz po otwarciu. Godzinę później nie było już miejsc siedzących ani w środku, ani na ogródku. Miejsce to słynie z różnorodnych zestawów śniadaniowych – znajdziecie w nim pozycje mięsne oraz wegetariańskie oraz pyszną kawę! Wybór pyszności jest tak ogromny, że ciężko się zdecydować dlatego wzięliśmy 3 różne dania, by skosztować każdego z nich. I to był strzał w dziesiątkę – takiego mixu smaków dawno nie jadłam! Pycha! Uwielbiam to miejsce i na pewno jeszcze tam wrócimy.

Ceny: nie jest to najtańsze miejsce, bo Cukor jest jedną z popularniejszych knajp, jednak mimo to ceny są przystępne, porcje spore i naprawdę wszystko jest przepyszne. Dodatkowo panie z obsługi do zestawów proponują jeszcze jakieś dodatki – warto z nich skorzystać 😊

W sumie za 3 zestawy śniadaniowe i trzy kawy zapłaciliśmy 584 UAH = 92 zł. Zestawy są w granicach 17 – 20 zł, kawa 3-5 zł.

NOSTALGIA

Co jest często wyznacznikiem dobrej restauracji? Brak miejsc 😊 Tu dotarliśmy wieczorem zaraz po przyjeździe i zjedliśmy tylko zupę, bo na danie główne czekało się ponad godzinę. Nostalgia to miejsce w takim starym stylu –  na stołach są czerwone obrusy, koronkowe serwety a wnętrze jest trochę w pałacowym klimacie. Można tu zjeść tradycyjnie, zupy są bardzo aromatyczne i dobrze doprawione (rosół z białymi grzybami i barszcz ukraiński – pycha!). I w dodatku piłam tu jedno z najlepszych białych win – Alazani. To również restauracja z tych droższych i bardziej „ekskluzywnych” we Lwowie, ale warta wydania tu każdej hrywny.

Ceny: zupy to koszt 9-14 zł, kieliszek ukraińskiego wina ok 10-12 zł.

TRATTORIA DE DOMENICO

To co prawda nie ukraińska, lecz włoska kuchnia ale polecam to miejsce bardzo! Trafiliśmy tu przypadkiem, bo kiedy szukaliśmy czegoś do zjedzenia przed 22 większość restauracji zamykała już kuchnię. I nagle dotarliśmy w małą uliczkę jak żywcem z Włoch wyjętą – drewniane stoliki, obrusy w kratę, wokoło kwiaty i światełka. Zamówiliśmy pizzę i wino. Co tu dużo mówić – pycha!

Ceny: pizza kosztuje ok 20-25 zł, wino w granicach 8-10 zł za lampkę. Klimat w tym miejscu – bezcenny.

PREMIERA LWOWSKA

W tej restauracji można zjeść tradycyjny obiad. Ceny są naprawdę fajne, menu jest po polsku, również obsługa posługuje się w naszym języku. To miejsce również znane, ale cenowo różni się od poprzednich.

Ceny: Zupy są po 30 – 40 UAH (ok 5-6 zł), drugie dania: mięsa 50-100 UAH (7-14 zł), dodatki również za kilka złotych, makarony ok 14 zł.

CENTAUR

To kolejna śniadaniownia, blisko Baczewskiego. Przyszliśmy tu, gdy przeraziła nas kolejna w restauracji obok. Można tu również zamówić ciekawe, tradycyjne zestawy, cenowo podobnie jak w Cukor.

Ceny: zestawy ok 90-170 UAH = 14 – 25 zł, kawy 40-60 UAH = 6- 9 zł

Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)
Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

PRAWDA

To miejsce żyje! Prawda to ogromna, kilkupiętrowa przestrzeń z ogromną kuchnią, barem i ścianami pełnymi różnorodnych piw. W środku pełno ludzi, koncerty na żywo i niezwykła atmosfera. Warto udać się tam wieczorem!

Ceny: piwo ok 6 zł

Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

MANUFAKTURA KAWY

Idźcie tam koniecznie! To jedno z takich miejsc, w którym nie tylko pije się kawę, ale uczestniczy w pewnej historii. A wygląda to tak: wchodzisz do środka, spacer zaczyna się w kawowym sklepiku, pełnym akcesoriów do robienia kawy- tygielków, kawiarek i innych cudeniek. Idziesz dalej, przechodzisz przez kawiarnię, aż robi się coraz ciemniej. W pewnym momencie widzisz pana, który wręcza ci stary kask. Zakładasz na głowę, schodzisz ciemnym korytarzem coraz niżej – tam znajduje się bar i sala, w którym są baristyczne pokazy, wszystko dzieje się w prawie całkowitej ciemności. Po obejrzeniu pokazu karmelizowania cukru na kawie możesz zostać w „podziemnej” części kawiarni lub wyjść dalej do pięknego ogródka. Będąc tam kawa zdecydowanie smakuje inaczej, a z tego miejsca nie chce się wychodzić. Jest tam przepięknie!

Ceny: kawa ok 7-8 zł

ALCHEMIA

GASOVA LAMPA
Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

ALCHEMIA, GASOVA LAMPA

Wspominałam, że każda knajpa tu urządzona jest z pomysłem. Wybraliśmy się zatem do miejsca o nazwie Gasova Lampa, knajpy na cześć Łukasiewicza, który tam wynalazł lampę naftową. Jego postać widnieje w oknie kamienicy, na dole w ogródku można usiąść obok jest współpracownika, a ogródek ten stworzony jest z kanistrów i ozdobiony lampami naftowymi. Znów okazało się, że nie jest łatwo tam wejść – do środka wpuszczał starszy pan w kapeluszu, lecz kolejka była tak obszerna, że odpuściliśmy.

Dzięki temu jednak skorzystaliśmy z oferty knajpy obok – ALCHEMIA to miejsce, w którym alchemicy w długich szatach z kapturami podają przed okienko genialne nalewki w różnych smakach w … próbówkach. Będąc tam ma się wrażenie, że całe nocne życie Lwowa toczy się w tej małej uliczce – ludzie piją, rozmawiają, tańczą, poznają się. To naprawdę magiczne!

PIJANA WIŚNIA

Tego miejsca chyba nie trzeba przedstawiać – tam wszyscy przychodzą na słynną wiśniówkę w kryształowym kieliszku. W tym tłumie ludzie, z muzyką na żywo w tle smakuje wybornie.

Ceny: kieliszek 100 ml – 40 UAH = ok 6 zł

Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

GRAND CAFE

Codziennie mijaliśmy to miejsce, gdyż jest w samym centrum i codziennie je omijaliśmy – bo pewnie sztywno, bo pewnie drogo i nudno. Ale w końcu wdepnęliśmy na kawę. I co się okazało! Że ceny są niższe, niż w poprzednich miejscach, w których jedliśmy, a wybór świeżych ciast jest tak ogromny, że byliśmy w szoku. Kiedy weszłam do środka – oniemiałam. Miejsce jest ogromne, w hotelowym stylu a na końcu sali znajduje się ogromna pracownia cukiernicza a szybą – na bieżąco można podziwiać jak powstają te wspaniałe słodkości! Nie wiem czy jedzenie tu jest dobre ale na słodycze wejdźcie koniecznie!

GABINET *

O tym miejscu tylko wspomnę, bo widząc kiedyś zdjęcia tego wnętrza – zachwyciło mnie. To mała kawiarnia, nieco na uboczu od centrum miasta urządzona w stylu Harry’ego Pottera. Jednak kiedy do niej dotarliśmy – poczułam rozczarowanie. Było tam cicho i jakoś tak nijako – brakowało mi tego klimatu tętniącego miasta, ciasta były bardzo średnie i w zasadzie oprócz wystroju – miejsce to ma niewiele do zaoferowania. Jak dla mnie to warto tam wejść, zrobić sobie fotę ale na ciasto wrócić do centrum! Pamiętajcie jednak, że to moja subiektywna opinia i nie musicie się z nią zgadzać 😊

Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

BACZEWSKI *

Najsłynniejsza restauracja we Lwowie – niestety wizytę tu odłożyliśmy na następny przyjazd. Patrząc na zdjęcie zrozumiecie dlaczego – w kolejce stało się ok 2 h by w ogóle wejść do środka.