NA TALERZU

KATANIA SUBIEKTYWNIE – CO warto ZJEŚĆ, CO trzeba ZOBACZYĆ!

Posted on


Podróżowanie w czasach pandemii nie jest łatwe, gdyż ciągle występuje ryzyko zamknięcia danego kraju czy pewne ograniczenia na miejscu. Jednak nie jest niemożliwe, a momentami nawet nie zauważa się tego, że coś jest inaczej niż było. Po dwóch odwołanych lotach do Włoch, wreszcie kiedy sytuacja stała się lepsza, spontanicznie kupiliśmy bilety do Catanii na Sycylii, by przez weekend odetchnąć włoskich powietrzem i zakosztować tamtejszej kuchni.

PODRÓŻ W CZASIE PANDEMII

Czy Włochy są w jakiś sposób niebezpieczne i czy spotkały nas jakieś ograniczenia? Absolutnie nie. Porównując Sycylię i nasze Trójmiasto – tu było zdecydowanie mniej turystów, mogliśmy sobie beztrosko zwiedzać i cieszyć się spokojem. Maski były obowiązkowe jedynie w budynkach tj. sklepy, restauracje itp. i dodatkowo wracając musieliśmy wypełnić ankietę osobową, którą zostawiliśmy stewardessom – tyle było formalności związanych z Covidem. Tak naprawdę, w ogóle go nie odczuliśmy na miejscu 🙂

W Katanii byliśmy tylko 3 dni więc nie zwiedziliśmy bardzo dużo, głównie z powodu potwornego upału – skupiliśmy się natomiast na smakach tego miasta! Dlatego zapraszam na ten krótki, subiektywny wpis o tym co widzieliśmy i co warto zjeść! Nie będę się rozpisywać o historii miasta i jego zabytków gdyż nasz wyjazd był głównie wypoczynkowy. Jednak w kilka, godnych polecenia miejsc, was zapraszam!

Sama Katania nie urzekła mnie tak jak inne włoskie miasta, które widziałam – nie jest ona typowo turystycznym miastem i choć znajdziemy w niej urokliwe miejsca, wąskie, klimatyczne uliczki czy piękne widoki – jest miejscem trochę zaniedbanym, brudnym i na mnie nie robi aż tak wielkiego wrażenia. Natomiast sam klimat włoskich miast urzeka mnie zawsze, szczególnie wieczorami – kiedy jest gwarno, restauracje zapełniają się ludźmi, wszyscy się śmieją, piją wino i zajadają się pysznościami. To dla niego właśnie warto jeździć do Włoch! W Katanii również możecie na to liczyć!

CO ZOBACZYĆ?

Plątaliśmy się szczególnie po głównym placu w mieście: Katedra p.w. Św. Agaty to jedna z głównych atrakcji katańskiego rynku.  Na Piazza Duomo kwitnie życie, tu gromadzi się mnóstwo turystów i mieszkańców, często umawiają się oni przy La Fontana dell’Elefante, czyli Fontannie Słonia. Od głównego placu można się udać w różne strony i po kolei zwiedzać urokliwe uliczki. 

Jednym z ciekawych zakątków Katanii jest kolorowe miasteczko San Berillo – czyli kilka uliczek pełnych kwiatów, ciekawych ozdób w postaci luster, figurek, malowideł. Pomiędzy nimi są też knajpki, które wieczorami są bardzo modnym, obleganym miejscem.

Drugim miejscem, które uwielbiam jest Targ Rybny, znajdujący się tuż przy głównym rynku. Możecie znaleźć tam mnóstwo świeżych ryb i owoców morza, a także całą gamę kolorowych owoców i warzyw, ziół, serów czy innych włoskich specjałów.

Oprócz Katanii zdecydowanie warto pojechać do cudownej Taorminy! Łatwo można się do niej dostać z głównego dworca autobusowego – to miasteczko na wzgórzu, pełne kwiatów, pięknych kamieniczek, z niesamowitym widokiem na znajdującą się w dole kamienistą plażę. To zdecydowanie przepiękne miejsce, w którym można odpocząć – woda jest czysta i ciepła. Warto poświęcić jeden dzień na taką wycieczkę.

A przy odrobinie szczęścia i dobrej pogodzie być może uda wam się po drodze zobaczyć Etnę w pełnej okazałości!

CO I GDZIE ZJEŚĆ?

To mój konik 🙂 Uwielbiam włoską kuchnie najbardziej na świecie i nasze podróże mają głównie kulinarny charakter. Zapraszam was w kilka miejsc, które polecam z całego serca, bo totalnie skradły moje serce i podniebienie!

Prestipino to nasz nr 1! Kawiarnia usytuowana w centrum miasta (są nawet dwie w pobliżu siebie) – można tu wpaść na śniadanie, słodkości, genialną kawę i wino! Mają ogromny wybór słodkich i słonych przekąsek – warto ich zasmakować. Jedną z nich jest aranchini czyli ryżowa kulka z nadzieniem: pistacjami, serem, szpinakiem itp. Przepyszna! Na śniadanie we Włoszech niestety je się tylko słodkości – głównie brioszkę z granitą, czyli czymś ala sorbet. Wspaniała na upały jest też kawa z granitą.

Drugą śniadaniownią jest także Savia – tu różnież kawa i słodkości was nie zawiodą!

Na pizzę warto udać się do Ostello – miejsca pełnego ludzi, z pizzą tak dobra, że nie da się tego wyrazić słowami!

Największym zaskoczeniem była jednak Trattoria del Cavaliere, gdzie udaliśmy się na kolację. Restauracja wieczorem momentalnie jest pełna ludzi, a zjeść tu można typowo sycylijskie przekąski. Do wyboru są dwa, czterodaniowe zestawy – po 15 euro. Jest to porcja spokojnie na dwóch osób, ciężko jest te porcje przejeść. Do tego karafka wina i można stamtąd nie wychodzić przez wiele godzin!

Będąc na Sycylii nie można także zapomnieć o najbardziej znanym przysmaku czyli cannoli z ricottą i pistacjami. Znajdziecie je dosłownie wszędzie!

Podsumowując – Katanie odwiedziłam już po raz drugi, za każdym razem doświadczyłam w niej czegoś innego i zobaczyłam ją z innej strony. Czy chciałabym tu wrócić? Raczej nie, gdyż zazwyczaj nie wracamy w te same miejsca, lecz szukamy kolejnym. Lecz mogę powiedzieć jedno – Katania zdecydowanie zaspokoiła moje smaki i pozwoliła się zrelaksować! Bo nie ma nic przyjemniejszego od włoskiego gwaru, w który się wtapiasz z lampką wina w ręce, a w około roznosi się zapach świeżej lokalnej kuchni. To jest magia!

FOTOGRAFIA KULINARNA

ŚWIATŁO SZTUCZNE W FOTOGRAFII KULINARNEJ – POTRZEBNE CZY NIE?

Posted on

Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

Kiedy zaczynałam swoją przygodę z fotografią kulinarną wydawało mi się, że zawód ten wymaga bardzo drogiego sprzętu, całego studia z lampami i innym sprzętem – takie to było dla mnie techniczne, przerażające i skomplikowane. Na szczęście moje wyobrażenie miało niewiele wspólnego z rzeczywistością i przekonałam się, że dobre zdjęcia to: odpowiednia wiedza, dobre światło i pomysłowość. Na dodatek cały proces powstawania pięknych kadrów może odbywać się w domu, w ogrodzie czy gdziekolwiek chcemy!

Sama przez kilka lat fotografowałam w małym pokoju, potem przeniosłam się do kuchni i zobaczyłam, że jakaś ogromna przestrzeń wcale nie jest mi potrzebna. Długo też korzystałam tylko ze światła naturalnego – bo jest nieprzewidywalne, piękne, tak bardzo zmienne. Oswoiłam je, poznałam ale … no właśnie! Nie zawsze mamy wolny dzień, by robić zdjęcia w naturalnym świetle, nie zawsze potrafimy sobie z nim poradzić bo np. przepala nam zdjęcie, a co kiedy mamy zlecenie do wykonania w określonym terminie a za oknem ciemno i ponuro? Na szczęście mamy narzędzia, które pozwolą nam rozwijać pasję czy wykonywać pracę w gorszych warunkach oświetleniowych!

Wielu kursantów pyta mnie czy warto kupić sobie zestaw oświetleniowy, a jeśli tak to jaki? W tym poście postaram się wam opowiedzieć na te pytania. Razem z marką Quadralite zapraszamy was na kulisy tworzenia zdjęć z Zestawem Led Tuber!

CHCE ZACZĄĆ KORZYSTAĆ ZE SZTUCZNEGO ŚWIATŁA – CO WYBRAĆ?

Jeśli jesteś osobą początkującą w fotografii lub do tej pory korzystałaś jedynie ze światła zza okna może czuć się nieco zagubiona w wyborze sprzętu. Doskonale to rozumiem. Natomiast sprawa jest prosta – dobry zestaw to taki, który da nam naturalne, miękkie, ładnie rozproszone światło.

Zestaw, z którego korzystam, czyli Led Tuber marki Quadralite to prosty w obsłudze i montażu komplet dwóch lamp na statywach. Ja nie jestem osobą techniczną, dlatego prostota obsługi tego sprzętu jest dla mnie absolutnie ważna! Do każdej lampy wkładamy energooszczędną żarówkę LED o bardzo naturalnym kolorze światła dziennego. Dzięki nim jestem w stanie uzyskać piękny, sielski klimat moich fotografii.

Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

I teraz element najważniejszy – parasolki. Światło żarówki samo w sobie jest bardzo ostre i sztuczne. Zadaniem parasolek jest rozproszenie i zmiękczenie źródła światła, by uzyskać piękny efekt.

Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

Na co jeszcze zwrócić uwagę przy doborze takiego sprzętu? Dla mnie istotne są jeszcze dwa czynniki: lekkość/mobilność (zestaw niewiele waży, mogę go łatwo zabrać w wygodnym pokrowcu) oraz żeby sprzęt nie zajmował wiele miejsca. Dwa statywy z parasolkami spokojnie mieszczą się w małym pokoju a ja mam komfort w tworzeniu stylizacji 😊

Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

JAK KORZYSTAĆ Z LAMP?

Zestaw dwóch lamp daje nam szerokie spektrum możliwości. Kąt padania światła i miejsce ustawienia lamp ma ogromne znaczenie dla efektu końcowego. Można wykorzystać światło boczne, tylne a nawet oba naraz!

Zdjęcie ze światłem bocznym (poniżej) jest bardziej delikatne, subtelne. Podkreśla kształt i strukturę produkty, który fotografujemy.

Światło tylne to zupełnie inna bajka – to mocne odblaski, duże cienie i świeżość bijąca ze zdjęcia spowodowana “poświatą” na drugim planie!

Dzięki sztucznemu oświetleniu możemy dowolnie operować światłem, bez względu na warunki i pogodę 🙂

KIEDY STOSOWAĆ ŚWIATŁO SZTUCZNE/DO CZEGO SIĘ PRZYDA?

Są osoby, które fotografują tylko przy takim rodzaju światła i tworzą boskie kadry! Także światło sztuczne śmiało można wykorzystywać do każdego typu zdjęć! Przyda się szczególnie:

– gdy nie masz czasu fotografować w ciągu dnia i zostają ci tylko nieco już ponure popołudnia

– kiedy światło naturalne cię trochę przerasta – raz mocno wpada promień przez okno, raz zachodzi, zmienia się koloryt – lampy dają jednolite, rozproszone światło w jednym odcieniu

– w zimie i na jesień – kiedy ciemno zaczyna się robić o 15 a większość dnia jest ponura – lampy zdecydowanie ułatwią nam życie!

– w fotografii dark mood: jeśli chcesz stworzyć ciemne zdjęcie a oświetlić np. tylko fragment kadru to lampy ułatwią ci zadanie bo możesz ustawić źródło światła w dowolnym miejscu i uzyskać wymarzony efekt!

– kiedy zaczynasz zajmować się fotografią zawodowo (czasem zdarza się zlecenie na już, albo sesja schodzi ci dłużej niż przypuszczałaś – warto się zabezpieczyć przed sytuacją, w której nie jesteś w stanie dokończyć zdjęć, bo „kończy się światło”)

Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

Jak widać, nie taki diabeł straszny a tego typu sprzęt nie jest zarezerwowany tylko dla profesjonalistów! Z powodu przystępnej ceny i łatwości użytkowania śmiało można go wykorzystywać w domowych warunkach i na szybko stworzyć mini studio fotograficzne, a potem zwinąć lampy do pokrowca i “wrócić” z powrotem do swojego mieszkania 😊

 

FOTOGRAFIA KULINARNA

JAK POZYSKAĆ I ZATRZYMAĆ PRZY SOBIE KLIENTÓW W BRANŻY FOTO I NIE TYLKO – 10 SKUTECZNYCH RAD!

Posted on
Photo by: Justyna Porowska (www.smuklewidelce.pl)

Myślisz o założeniu własnej firmy albo już ją masz, ale klientów jest jak na lekarstwo? Robisz piękne rzeczy lub jesteś specjalistą w danej dziedzinie jednak ludzie do ciebie nie trafiają? Jest to normalne zjawisko, z którym boryka się większość, szczególnie młodych firm. Jednak nawet przy niewielkim budżecie na początku działalności można się wybić i dotrzeć do ludzi, którzy skorzystają z oferowanych przez ciebie usług. Oto kilka porad, które zebrałam na podstawie naszych własnych doświadczeń i dwóch różnych biznesów, które prowadzimy razem z mężem oraz licznych szkoleń, na których byliśmy.

To o czym wam teraz powiem nie jest kilkuletnim doświadczeniem właścicielki ze świetnie prosperującą firmą, lecz osoby, która swoją działalność prowadzi stosunkowo krótki (1,5 roku) a mimo, to trafia do ludzi i z każdym miesiącem widzi coraz większy progres. Myślę, że wiele osób jest na tym etapie co ja dlatego dzielę się z wami tym, co u nas świetnie się sprawdza. Pamiętaj, że każda branża ma swoją specyfikę, a każdy biznes jest inny, co warto wziąć pod uwagę. Zobacz na naszym przykładzie: w działalności mojego męża trenera personalnego mamy do czynienia z powtarzalnością – raz pozyskany klient może korzystać z pomocy trenera przez wiele lat i korzystać z różnych oferowanych przez niego usług regularnie (treningi personalne, plany treningowe, diety, masaże itp.). U mnie sytuacja jest nieco inna – w branży szkoleniowej jaką się zajmuję zazwyczaj ktoś korzysta z kursu raz, więc moja działalność nie jest powtarzalna (do momentu aż nie pojawi się w ofercie więcej usług). Dlatego zebrane przeze mnie rady pokazuję na przykładzie tych dwóch rodzajów usług, by były przydatne dla każdego. Zaczynamy!

POKAŻ SIĘ!

Niby taki banał, ale wiele firm upada po pierwszym roku swojej działalności bo nie wychodzą do klienta. Pamiętaj! Klient nie przyjdzie do ciebie jeśli ty sam nie zaproponujesz mu swojej oferty. Dlaczego? Bo prawdopodobnie nie ma pojęcia o twoim istnieniu. Zacznij od kilku darmowych rzeczy, które sprawią, że ludzie wokół będą wiedzieli czym się zajmujesz. Nawet jeśli sami nie potrzebują twojej usługi, to może chociaż szepną słówko znajomym.

– daj znać czym się zajmujesz, jaką masz firmę i sprecyzuj swoje usługi na blogu, Fb, Insta i gdzie tylko masz możliwość

– poproś znajomych o udostępnianie

– puść informację wśród przyjaciół, rodziny

2. REKLAMUJ SIĘ!

To również pokazywanie się ale tu nie docierasz do wszystkich ale do twoich potencjalnych klientów. Jak można zdobywać klientów? Są trzy drogi:

– polecenia (reklama szeptana jest najlepsza na świecie, ale polecenia musisz sobie wypracować. Jeśli nie masz jeszcze czym się pochwalić, nie masz klientów – zerknij poniżej)

– kontakt bezpośredni (zadzwoń lub idź tam gdzie możesz spotkać osoby zainteresowane – ja osobiście unikałam pisania maili, bo one giną w czeluściach innych wiadomości – np. kiedy prowadziłam zajęcia w przedszkolach rozmawiałam bezpośrednio z dyrekcją, nauczycielami)

– kontakt pośredni (docieranie do klientów poprzez jakąś formę reklamy)

Pewnie nie raz na ulicy dostałeś ulotkę z ofertą czegoś i od razu wyrzucałeś ją do kosza. Szczerze uważam, że w XXI taka forma reklamy to przeżytek i pieniądze wyrzucane w błoto. Pomyśl o tym w ten sposób : chcesz rozreklamować np. kursy fotografii czy usługi trenera. Czy każdy skorzysta z takiej usługi? Absolutnie nie. A ulotka trafia do przypadkowo napotkanych osób: do młodzieży, osób starszych czy ludzi, których te dziedziny kompletnie nie interesują lub nie mają pieniędzy czy po prostu ochoty na nie. Ty poniosłeś koszty druku i zatrudnienia osoby, która je rozda, a większość z nich i tak nie przyniesie żadnego efektu.

Ja stosuje jedyną formę reklamy – w social mediach. Dlaczego? Bo docieram z moją usługą nie do kogokolwiek, ale do osób, które mogą się zainteresować moją usługą. Zawsze robię to przez menagera reklam i bardzo dokładnie precyzuję moją grupę docelową. Wybieram osoby w pewnym zakresie wiekowym (patrzę po statystykach strony i FB kto mnie obserwuje), płeć, zainteresowania, miejsce, w którym mieszkają itp. Skąd wiem jakie dane wpisać? Najpierw robię tzw. AVATAR KLIENTA.

Jest to taki opis twojego potencjalnego klienta – spróbuj go sobie wyobrazić, jego potrzeby, jego zainteresowania, styl życia. Początkowo możesz tworzyć to „na czuja” lub na podstawie obserwacji, osób, które lubią twoje konto w mediach społecznościowych. Później to takich osób puszczasz reklamę – jeśli zadziała i będzie odzew to znaczy, że idziesz w dobrym kierunku, jeśli nie szukasz dalej.

PRZYKŁAD: jesteś fotografem z Warszawy i robisz sesje noworodkowe.

Kim będzie twój klient: kobieta w ciąży lub tuż po porodzie, wiek ok 25 – 35 lat, Warszawa i okolice, lubiące fotografie, pracująca, którą stać na takie dodatkowe wydatki itp.

Pamiętaj, że twoim celem nie jest docieranie do wszystkich, nie wciskaj swoich produktów i usług osobom, które ich nie potrzebują, tylko pokaż się tym, którzy ich szukają.

PRZYKŁAD: masz do sprzedania buty do biegania za 1000 zł. Gdy pójdziesz z nimi na plac targowy – nie kupi ich nikt, choćbyś nie wiem jak je zachwalał. Jeśli za pomocą reklamy dotrzesz do osób, które się fascynują bieganiem, cenią sobie jakość i komfort, być może lubią rzeczy drogie i markowe – bez problemu znajdziesz kupca.

3. STWÓRZ PORTFOLIO

W przypadku fotografa sprawa jest oczywista – buduj na blogu, na FB czy IG galerię swoich prac. Często fotografowie zaczynają od darmowych sesji, by to portfolio stworzyć. Jeśli jednak zajmujesz się inną branżą również pokazuj efekty swojej pracy:

– trener czy dietetyk pokazuje efekty metamorfoz swoich klientów

– nauczyciel fotografii : efekty nauki kursanta

– robisz meble, wizytówki, paznokcie czy cokolwiek innego – chwal się tym przed ludźmi!

4. DAJ LUDZIOM COŚ OD SIEBIE

Nie bez powodu mówi się, że im więcej dasz, tym więcej otrzymasz. Ja w to mocno wierzę i wiem, że jeśli nastawiamy się tylko na finansowe zyski to możemy się trochę przeliczyć. Jest to istotne szczególnie z branży usług, głównie tych kosztownych. Dlaczego ktoś ma wydać kilkaset czy kilka tysięcy złotych na usługę skoro cię nie zna, nie wie jak pracujesz, czy masz efekty itp. Warto pokazywać się ludziom i dać im coś co pozwoli im cię bliżej poznać. Co możesz dać?

– dawkę darmowej wiedzy: w postaci newslettera, postów na blogu, filmików/poradników (na przykładzie pracy trenera: można wrzucać filmiki instruktażowe jak poprawnie ćwiczyć

– dziel się ciekawymi treściami/ciekawostkami ze swojej branży

– twórz fajne, lekkie posty, w których pokażesz klientowi wartość swojej usługi (np. post dlaczego warto zrobić sesję rodzinną?)

W naszej pracy ten element świetnie się sprawdza. Kamil obala mity, że praca trenera to tylko liczenie powtórzeń, pokazuje, że prawidłowa technika jest podstawą dobrego treningu, a w moim przypadku największą rolę odgrywają fotoczwartki, podczas których daje ludziom darmową wiedzę z zakresu fotografii i dodatkowo pokazuję w jakim sposób uczę, co daje obraz tego jak wyglądają warsztaty.

5. WYRÓŻNIJ SIĘ!

W czasach tak ogromnej konkurencji, kiedy każdy bez wychodzenia domu może założyć firmę i sprzedawać swoje produkty i usługi konieczne jest znalezienie czegoś, co wyróżni cię spośród innych. Warto poznać swoją konkurencję, ale nie po to by kopiować, lecz by NIE robić tego co inni. Nawet w bardzo popularnej branży możesz znaleźć swoją niszą i swój wyjątkowy sposób na prowadzenie działalności.

PRZYKŁAD: ja prowadzę kursy z fotografii kulinarnej – charakteryzują się tym, że uczę jak fotografować w domowych warunkach. Drugim moim największym wyróżnikiem są fotoczwartki, czyli cotygodniowe, darmowe lekcje fotografii. To one stały się kamieniem milowym do rozwoju mojej firmy i każdy kojarzy je ze mną. Nawet gdybyś ktoś spróbował „skopiować” tą formę – i tak to już jest „moje” i kto mnie zna, będzie widział, że ja pierwsza wprowadziłam ten pomysł. I o to właśnie chodzi – znajdź swój jedyny i niepowtarzalny sposób na dotarcie do osób, daj im coś czego nie dostaną nigdzie indziej.

Drugim sposób na wyróżnienie się to wyspecjalizowanie z bardzo wąskiej branży. Mnóstwo osób zajmuje się fotografią kulinarną ale ta dziedzina jest tak szeroka, że każdy może robić coś innego – sesje dla magazynów, sesje komercyjne, pisanie książek, uczenie innych itp.

PRZYKŁADY: fryzjerka może stać się specjalistką np. głównie od blondów, trener może świetnie znać się na powrocie do formy po kontuzji, dietetyk może skupić się na pomocy osobom z chorobami tarczycy a fotograf może robić zdjęcia np. tylko psów.

Pamiętaj – jesteś od wszystkiego, to tak naprawdę od niczego.

6. INWESTUJ W SIEBIE!

O jednej rzeczy przekonałam się w przeciągu ostatnich kilku lat na pewno – IM WIĘCEJ WIESZ, TYM MNIEJ SIĘ BOISZ. Im masz więcej wiedzy, praktyki, więcej doświadczeń – tym łatwiej jest ci prowadzić firmę, śmiało sprzedajesz swoje usługi i masz mniej strachu i obaw by wyjść z tym do ludzi. Nigdy nie żałuj czasu i pieniędzy na szkolenia i swój własny rozwój tj. książki, ciekawe blogi, warsztaty, spotkania z inspirującymi ludźmi, podróże. Ja trzymam się jednej zasady: ZAWSZE UCZĘ SIĘ OD NAJLEPSZYCH Z DANEJ BRANŻY, od ludzi, którzy mają realne efekty i działają z pasją. Szkól się z zakresu:

– swojej branży

– mediów społecznościowych

– copywritingu

– wiedzy o ludziach/rozwoju osobistego

– budowania własnej marki/nazwiska (personal branding)

Oprócz tego, że dzięki specjalistycznej wiedzy czujesz się pewniej, to także twoje usługi są na coraz wyższym poziomie – dzięki temu śmiało możesz cenić się wyżej i podnosić ceny. Zawsze jednak cena musi iść w parze z jakością! Poza tym, jeśli pracujesz w branży szkoleniowej– jeśli ty się szkolisz to dajesz innym motywacje do tego samego!

7. INWESTUJ W FIRMĘ!

Nie wierzę w to, że można budować solidną firmę bez inwestycji czasu i pieniędzy. Jeśli na początku nie masz dużego budżetu – inwestuj swój czas, odkładaj każde zarobione pieniądze na to by zrobić coś, co wpłynie na jakość i rozwój działalności. Rób to stopniowo i z głową, nie sztuką jest wyłożyć kupę kasy, tylko inwestować mądrze. W co warto inwestować:

– budową strony www/dobrze działającego sklepu (chętniej ludzie kupią coś jeśli masz dobrze rozwinięty sklep, płatności online, strona się nie zacina itp.)

– reklamę w social mediach (małe kwoty na początek, by zyskać wprawę i nauczyć się)

– nowy sprzęt (jeśli nagrywasz materiały video, robisz foty – kup dobry aparat, telefon itp., jesteś trenerem – zainwestuj np. z dobre akcesoria do treningu, program do pisania diet, jesteś fryzjerem – kup dobre kosmetyki/farby)

8. TRZYMAJ CENĘ!

Pomyśl czy osoba, która skończyła kurs dietetyki online, nie ma doświadczenia, ma małą wiedzę, nie ponosi kosztów prowadzenia firmy itp. powinna na swoich usługach zarabiać tyle co doświadczony, wyszkolony dietetyk pracujący na własnej działalności. Moim zdaniem to nie byłoby sprawiedliwe. Ceń się! W końcu po to inwestujesz tylko lat i tyle pieniędzy żeby to się z czasem zaczęło „zwracać”, żeby praca była przyjemnością i dała ci życie na poziomie.

Zawsze znajdzie się ktoś, kto wykona usługę taniej. I zawsze jest szansa, że stracisz klienta. Wiem, że kiedy się zaczyna liczy się każdy klient – ale zastanów się czy warto się starać o każdego? Moim zdaniem najgorszym kierunkiem rozwoju jest obniżanie cen żeby zadowolić wszystkich. Nie tędy droga! Raz to zrobisz, to być może nigdy później nie uda ci się wejść na taki poziom cen na jakim ci zależy, bo przylgnie do ciebie łatka osoby „taniej”. Jeśli jesteś dobry w danej dziedzinie – szanuj swoją wiedze i doświadczenie i szukaj klientów, którzy to docenią. Koniec kropka. Inaczej stracisz szacunek do swojej pracy i pasję.

9. REALIZUJ CELE KLIENTA!

Nie byłoby twojej firmy gdyby nie twoi klienci. Słuchaj ich potrzeb, oczekiwań, daj mi to czego potrzebują a nie to co tobie się wydaje.

PRZYKŁAD: jeśli do trenera przychodzi klient i chce pozbyć się bólu pleców to nie dajesz mu ćwiczeń na bicepsy, kiedy mój kursant chce nauczyć się robić zdjęcia telefonem to nie zmuszam go do kupna aparatu, tylko dlatego, że ja robię tak owym zdjęcia.

Jesteś po to, by spełniać marzenia/oczekiwania/potrzeby twojego klienta – czasem warto schować ambicje do kieszeni.

10. MIEJ PASJĘ I BĄDŹ SOBĄ!

Ludzie czują każdy fałsz. Każda praca wykonywana tylko dla pieniędzy spowoduje, że się wypalisz. Nie zgadzam się z tym, że jak robisz to co lubisz to nigdy nie pracujesz. Pracujesz i to ciężko, ale z ogromną radością! Pracowałam w różnych branżach i mówię to z doświadczenia – jak znajdziesz swoją prawdziwą pasję, to przetrwasz każde trudy 😊